Dobry Nauczyciel — strony, Obrazki i wiele więcej na WordPress

photo


pod win prawdopodobnie podpiecie takiej przejsciowki prowadzi do tego ze w win gzniazdo usb jest widziane jako lpt
Szczerze wątpię aby Windows widział USB jako LPT po podpięciu przjściówki!
Po podpięciu takowego ustrojstwa (czytaj przejścówki) USB w dlaszym ciągu pozostanie portem USB. Pomże jedynie w podpięciu do kompa satarego sprzętu i ten sprzęt "oszuka". W takiej sytuacji, powiedzmy drukarka, przystosowana do pracy z portem równoległym (LPT) "sądzi" że kożysta z takiego właśnie portu a komputer (nie ważne czy z windom czy z linem) komunikuje się z urządzeniem przez USB. W takiej przejściówce musi się znajdować jakiś translator instrukcji (może trochę za wielkie słowo ale łatwiej tak zrozumieć)
Ciekawy jestem co ze sterownikami które potrzebują w systemie portu LPT aby obsłużyć dane urządzenie... Aby przejściówka mogła emulować podpiety do komputera za pośrednictwem USB port równoległy to musiałby się tam znajdować jakiś układ elektroniczny a przejściówka robiła by za zewnętrzny moduł wejścia/wyjścia podpinanay na USB. Więc nie była by już przejściówką! tylko modułem wejścia/wyjścia.

Ja osobiście jestem sceptycznie nastawiony do tego typu patentów... Ale jak ktoś lubi to czemu nie

http://forum.simy.focus.pl/index.php?showtopic=16455&hl= - beznadzieja. Chyba, że założymy tematy ze wszystkimi językami świata i będziemy się chwalić umiejętnością korzystania z elektronicznych/internetowych translatorów. Nic, tylko zwykłe zaśmiecanie forum.

http://forum.simy.focus.pl/index.php?showtopic=16057&hl= - problem rozwiązany.

A mnie zastanawia...
Czy korzystacie z własnych, nabytych umiejętności językowych, czy po prostu używacie internetowego translatora? Jeśli to drugie, to uwierzcie: elektroniczne translatory kłamią i bardzo często w tłumaczeniu nie zwracają uwagi na poprawność gramatyczną.
Wątpię, czy ktokolwiek tutaj faktycznie umie się tym językiem posługiwać.

Stronkę zawsze można przeczytać w kaleczonym angielskim poprzez tłumaczenie google - link. Sprawuje się lepiej niż jakikolwiek elektroniczny translator tłumaczący na polski. Obawiam się jednak, że niewiele to wniesie w porównaniu do obejrzenia screenów.

EDIT: Radiation 3


Zaczynałem tłumaczyć wespół ze Zbyszkiem Królickim (np. "Szlak chwały" Heinleina). Potem zacząłem tłumaczyć na własny rachunek (cykl "Darksword" Margaret Weis i Tracy Hickmana - doskonała rzecz, polecam wszystkim miłośnikom fantastyki). No, a potem był Bester, Clark i paru innych niezłych pisarzy.
Ja aktualnie pracuję jako tłumacz techniczny (spora firma tłumaczeniowa), ale planuje z czasem się usamodzielnić i chciałbym kiedyś też sięgnąć po beletrystykę... I ciekaw jestem jak wygląda proces tłumaczenia od strony menedżersko-organizacyjnej. Znaczy się - tłumaczy się coś samemu i proponuje wydawnictwu? Czy może śle się zapytania do wydawnictwa i korzysta z ich propozycji? Czy może po prostu ubija się kurczaka i tłumaczenie samo spada spod sufitu? <_<


Właściwie to tłumaczę wyłącznie beletrystykę - żeby tłumaczyć literaturę techniczną trzeba znać terminologię, a ja jestem z wykształcenia elektronikiem zacofanym w stosunku do wiedzy współczesnej o jakieś dwadzieścia lat, wiec nawet elektronicznych bym nie próbował.
Znajomość terminologii zdecydowanie pomaga ;) Ale przy pracy w firmie tłumaczeniowej najczęściej jest tak, że albo klient przesyła terminologię w specjalnie przygotowanym glosariuszu albo my sami takową przygotowujemy. Nie mówiąc już o tym, że instrukcja obsługi żelazka do żadna filozofia...


Nie używam żadnych translatorów, bo wszystkie są do (_!_). A zresztą to nie honor, prawda?
Przy beletrystyce, owszem. Lecz przy tłumaczeniach "masowych" to już konieczność.


Looknicie tu
część się zgadza:
W części płd-wsch. znajdował się wiatrak.

fajne są te tłumaczenia, to jest chyba na zasadzie

-mamy jakiegoś polskiego pracownika w firmie?
-tak, sprzątacza, od pięciu pokoleń mieszka u nas w USA
-ale jest polakiem i napewno zna język, przetłumaczy coś dla nas

i siada taki biedny człowiek i sie trudzi...a jak sie trudzi to bierze translator elektroniczny i wychodzą takie numery...
jestem ciekaw czy kogoś wywalili z roboty za to "niedopatrzenie"
Ten post był edytowany przez bjww dnia: 10 Maj 2006 - 03:25

O tłumaczu kociego języka pisaliśmy w środku lata. Informowaliśmy wtedy, że to elektroniczne urządzenie trafi do sprzedaży w listopadzie. Tak się też stało. Japończycy wprowadzili do sklepów urządzenie Meowlingual Cat Translator, które miauknięcia i mruknięcia kota zamienia na zrozumiały dla człowieka język pisany.



Gadget posiada wbudowany mikrofon oraz ekran LCD (na zdjęciu).



Japońska firma Takara, która oferuje zabawkę, zamierza sprzedać około 300 tys. sztuk tłumacza do końca marca przyszłego roku. Firma ma w swojej ofercie jeszcze jeden gadget – urządzenie tłumaczące język psa.Pełna treść publikacji


Panowie i panie tłumacze, błagam powiedzcie czym są "narzędzia dla tłumaczy CAT"? To jakis program do tłumaczenia? To coś jak te potworne translatory elektroniczne?
poz
tal


Dokładnie, ale nie tylko CAT to skrót od "computer-aided translation", czyli chodzi o przekład przy użyciu wszelkiego rodzaju oprogramowania (translatory ale również słowniki itp.), mającego ułatwić tłumaczowi robotę.

Masz racje angel, kuba nie ma wyboru, no jakos musi sie dogadac z kolegami. Ja tez powinnam sie szybciej uczyc, w koncu mieszkam tutaj, otacza mnie jezyk angielski. Okazji mam duzo do rozmow po angielsku, zapraszamy sie nawzajem z innymi mamami do siebie do domu, codziennie rozmowy przed kuby szkola z innymi mamami, wiec praktyke w rozmowie mam, nawet translator elektroniczny nosze zawsze przy sobie, coby mnie wspomagal w braku slownictwa. Ale mimo to opornie mi ta nauka idzie, jakis antytalent ze mnie.

tutaj jest elektroniczny translator troche sobie tłumaczyłem z niego i moge powiedziec ze jestem zadowolony

http://www.mtranslator.pl...CFQyvQwods0bFFg